Pilecki-Institut (Schweiz) działa w Szwajcarii i zajmuje się m.in. promocją polskiej kultury oraz historii. Spółka zarządza także hotelem Schwanen w Rapperswilu, kupionym przez polskie Ministerstwo Kultury. Na początku czerwca w jej strukturach doszło do zmian: Monikę Jurgo zastąpił Hubert G. Zamaro, a ponieważ szwajcarskie przepisy wymagają lokalnego przedstawiciela z prawem podpisu, wybrano kancelarię Juris Finanz AG.

Jak tłumaczył p.o. dyrektora Instytutu Pileckiego Karol Madaj, przed wyborem kancelarii sprawdzono listy sankcyjne Szwajcarii, Unii Europejskiej i MSWiA. Firma nie figurowała na tych listach. Juris Finanz AG oddelegowała jednak jako prokurenta swojego prezesa, dr. Graziano Pedroję.

Problem pojawił się po publikacji danych w rejestrze. Instytut trafił na informacje ze śledztwa Pandora Papers, w którym nazwisko Pedroi łączono z transakcjami dotyczącymi podmiotów powiązanych z rosyjskimi biznesmenami. W materiałach OCCRP opisano m.in. wątek chorwackich nieruchomości, byłego rosyjskiego ministra energetyki Igora Jusufowa oraz Konstantina Gołoszczapowa, nazywanego przez media osobą z bliskiego otoczenia Władimira Putina.

Litewski nadawca publiczny LRT pisał w 2021 roku, że Pedroja, wówczas honorowy konsul Litwy w Szwajcarii, był „bardzo blisko powiązany z elitami Rosji”. W tym samym tekście przywoływano nazwiska Gołoszczapowa i Jusufowa. OCCRP zaznaczało jednak ostrożnie, że dokumenty Pandora Papers pokazują tropy i powiązania transakcyjne, ale nie przesądzają wprost o rzeczywistym właścicielu opisywanego majątku.

Po ujawnieniu tych informacji Instytut Pileckiego zażądał od Pedroi wyjaśnień oraz zmiany przedstawiciela. Sam Pedroja w komentarzu dla „Rzeczpospolitej” miał przekonywać, że narodowość klientów nie wpływa na jego pracę, stosuje przepisy AML oraz sankcje, a podmioty łamiące prawo nie kwalifikują się do współpracy.

Instytut poinformował również Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i poprosił o opinię w sprawie dalszej współpracy z kancelarią. Karol Madaj podkreślał, że działania te podjęto w celu ochrony interesów Rzeczypospolitej Polskiej. Według „Rzeczpospolitej” sprawa pokazuje, jak wrażliwe mogą być zagraniczne placówki kulturalne, które zajmują się historią, pamięcią i promocją państwa.

Wirtualna Polska podaje jednak inną wersję przebiegu wydarzeń. Według jej ustaleń dyrektorka berlińskiego oddziału Instytutu Pileckiego Hanna Radziejowska miała przyznać, że o rosyjskich wątkach dotyczących Pedroi instytucja dowiedziała się od dziennikarza WP, a dopiero potem powiadomiła ABW.