Rząd Donalda Tuska pracuje nad projektem, który zakłada, że Polacy złożą się na składki na ubezpieczenia emerytalne i zdrowotne osób wykonujących zawód artysty. O tym, kto jest artystą, a więc komu należą się dodatki z budżetu państwa, miałaby decydować specjalna komisja.

O pomysł portal Jastrząb Post zapytał świętującą w Opolu 30-lecie swojej kariery Justynę Steczkowską.

- „Ta ustawa nie dotyczy takich artystów jak ja i ludzi, którzy zarabiają na innym trochę poziomie i od wielu lat są znani, mają wiele możliwości. Ja jestem traktowana przez system nie tyle jako artysta, co jako przedsiębiorca, bo mam firmę. Natomiast życie mi dało szansę, którą wykorzystałam. Jestem szczęśliwa i gdyby ktoś taki, ktoś tak jak ja, wyciągałby ręce po lepsze emerytury czy wsparcie, no to jest bardzo obciachowa sytuacja i na pewno tak nie powinno być. To jest oczywiste”

- zaznaczyła wokalistka.

Następnie odniosła się do samego projektu ustawy.

- „Natomiast jeśli chodzi o samą ustawę, to nie chciałabym nikogo urazić, ale ona po prostu jest zła. Z prostego powodu. Wyobraź sobie sytuację, że o tym, kto jest artystą godnym dopłacania mu do ZUS-u, decyduje komisja. To jest cofnięcie się w jakieś głębokie czasy PRL-u. To bardzo niebezpieczne, bo rodzi mnóstwo nadużyć w takiej komisji”

- podkreśliła.

- „Poza tym, po kilku latach, gdzie ta komisja jest stała, ta komisja zarabia więcej niż niejeden artysta z tych dopłat, więc to jest po prostu złe”

- dodała.