Szymborski zwraca uwagę, że polskie służby specjalne i instytucje państwowe koncentrują się przede wszystkim na przeciwdziałaniu rosyjskiemu wywiadowi i sabotażowi. Jego zdaniem może to prowadzić do niedostatecznej analizy innych kierunków oddziaływania.

„W cieniu polowania na sabotażystów, wschodnia oligarchia bezszelestnie przejmuje kontrolę nad polskim podbrzuszem gospodarczym” – pisze autor.

Publicysta wskazuje na zjawisko ukrywania rzeczywistych beneficjentów kapitału za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych, spółek zarejestrowanych na Cyprze czy rozbudowanych struktur korporacyjnych. Według niego szczególnie wrażliwym obszarem mogą być inwestycje realizowane przez samorządy oraz projekty finansowane ze środków publicznych.

Jednym z przykładów przedstawionych w artykule jest działalność Bartłomieja Babuśki, który pełnił funkcje związane zarówno ze współpracą polsko-ukraińską, jak i zarządzaniem instytucjami dysponującymi znaczącymi środkami publicznymi. Szymborski stawia pytania o potencjalne konflikty interesów i przejrzystość procesów decyzyjnych.

„Pytanie, które oficerowie kontrwywiadu powinni stawiać decydentom każdego dnia, brzmi: w jaki sposób człowiek zarządzający jedną z kluczowych spółek Skarbu Państwa ma jednocześnie, z racji funkcji konsularnej, reprezentować interesy podmiotów zagranicznych?” – podkreśla autor.

Szczególne miejsce w analizie zajmuje kwestia odbudowy Ukrainy po zakończeniu wojny. Według szacunków instytucji międzynarodowych wartość przyszłych projektów infrastrukturalnych może sięgać setek miliardów dolarów. Już obecnie działa międzynarodowa platforma koordynująca pomoc dla Ukrainy, wspierana przez państwa G7, Unię Europejską oraz międzynarodowe instytucje finansowe. Autor uważa, że Polska powinna aktywnie zabiegać o ochronę własnych interesów gospodarczych w tym procesie.

Drugim ważnym wątkiem tekstu jest obecność obywateli Ukrainy w Polsce. Według oficjalnych danych w naszym kraju przebywa ponad milion osób korzystających z różnych form ochrony i legalnego pobytu. Szymborski podkreśla, że nie postrzega samej obecności Ukraińców jako zagrożenia, jednak uważa, że państwo powinno analizować długofalowe skutki społeczne i polityczne tego procesu.

Autor odnosi się również do decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek specjalnych nazwy odwołującej się do „Bohaterów UPA”. W jego ocenie tego typu działania mogą pogłębiać napięcia historyczne pomiędzy Polakami i Ukraińcami.

„Polska nie może sobie pozwolić ani na histerię, ani na naiwność” – podsumowuje Szymborski. „Ukraińcy stali się nową mniejszością strategiczną – i tak trzeba na nich patrzeć: bez pogardy, ale i bez złudzeń”.