Jak czytamy w felietonie autorstwa korespondentki Sueddeutsche Zeitung Viktorii Grossman, nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia bohaterów UPA wywołało w Polsce „oburzenie i gniew”.

W artykule przypomniano, że UPA masowo mordowała również polskich cywilów, co w Polsce uważane jest za ludobójstwo. Ponadto w artykule Grossman podkreśliła, że Polska od dawna zarzuca Ukrainie niedostateczne rozliczenie się ze swoją ludobójczą przeszłością.

Tym niemniej, zdaniem Grossman, gloryfikowanie UPA z perspektywy Ukrainy „może mieć sens”, podczas gdy w Polsce jest to uznawane za „szyderstwo”.

Grossman zauważyła, że Zełenski swoją decyzją o honorowaniu UPA uraził nie tylko „prawicowo-nacjonalistyczne” środowisko skupione wokół prezydenta Karola Nawrockiego i partii PiS, ale także ludzi z przeciwnej strony sceny politycznej, takich jak Lech Wałęsa.

Dodała, że Nawrocki i tak nie jest zwolennikiem przystąpienia Ukrainy do UE oraz uważa, że „kraj ten musi najpierw odpowiednio docenić cierpienia Polaków”.

„Tyle że historia jest bardziej złożona, niż przedstawia ją Nawrocki, który ma doktorat z historii. UPA nie składała się, jak twierdzi Nawrocki, wyłącznie z ‘bandytów i morderców'” – czytamy.

Jej zdaniem zarzut, jakoby Zełenski swoją decyzją wzmocnił rosyjską propagandę działa tylko wtedy, gdy postrzega się UPA wyłącznie jako „nazistów” – czyli tak, jak widzi to Nawrocki.

W artykule przytoczono także opinię wyrażoną przez Andrzeja Romanowskiego na łamach – a jakże – Gazety Wyborczej, zgodnie z którą walka UPA przeciwko ZSRR była „bohaterska”. „Polacy, z ich wielowiekową walką przeciwko dominacji rosyjskiej, właściwie powinni to rozumieć” – uważa Grossman.