Punktem wyjścia do tej oceny były informacje przekazane przez Naczelnego Dowódcę Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego. Według ukraińskiego generała od początku roku armia Ukrainy odzyskała około 600 kilometrów kwadratowych terenów znajdujących się wcześniej pod rosyjską kontrolą.

Szczególnie interesująco brzmią opinie amerykańskich wojskowych, którzy przez lata odpowiadali za analizę rosyjskich zdolności militarnych.

„Z operacyjnego punktu widzenia oceniam Ukrainę jako zwycięzcę, ponieważ niszczy cele operacyjne wroga, stwarza warunki do dalszych działań i utrzymuje swobodę działania” – powiedział CBS News emerytowany generał Robert Ashley, były dyrektor amerykańskiej Agencji Wywiadu Obronnego (DIA).

Jak podkreśla stacja CBS, z oceną Ashleya zgodziło się również dwóch innych emerytowanych amerykańskich generałów. Według nich Ukraina skutecznie dostosowała sposób prowadzenia wojny do realiów współczesnego pola walki, w którym coraz większą rolę odgrywają systemy bezzałogowe.

Eksperci wskazują przede wszystkim na rozwój ukraińskich zdolności dronowych. Jeszcze dwa lata temu Ukraina wykorzystywała głównie bezzałogowce krótkiego zasięgu typu FPV. Obecnie dysponuje również rozbudowanym arsenałem dronów średniego i dalekiego zasięgu zdolnych do atakowania celów setki kilometrów od linii frontu.

Według CBS News ukraińskie bezzałogowce oraz pociski manewrujące regularnie uderzają w rosyjskie lotniska, zakłady przemysłowe, magazyny paliw i infrastrukturę wojskową. Ostatnie ataki objęły także cele położone w pobliżu Petersburga, setki kilometrów od granic Ukrainy.

Analityk wojskowy Rob Lee zwrócił uwagę na znaczący postęp technologiczny ukraińskich sił zbrojnych.

„W zeszłym roku Ukrainie po prostu brakowało tej zdolności – możliwości atakowania celów oddalonych o 50 do 100 kilometrów od linii frontu. Teraz robią to bardzo często, praktycznie codziennie. A liczba używanych przez nich dronów będzie tylko rosła” – ocenił ekspert.

Nie wszyscy amerykańscy wojskowi są jednak równie optymistyczni. Emerytowany generał Joseph Ralston uważa, że żadna ze stron nie posiada obecnie potencjału pozwalającego na osiągnięcie pełnego zwycięstwa militarnego.

„Rosja nie jest wystarczająco silna, by zająć całe terytorium, którego pragnie, bez uciekania się do broni jądrowej, a Ukraina nie jest wystarczająco silna, by odzyskać utracone terytoria” – stwierdził.

Mimo takich zastrzeżeń Robert Ashley uważa, że obecne trendy są korzystniejsze dla Ukrainy niż dla Rosji. Jego zdaniem Kreml nie może już zakładać, że przeciąganie wojny automatycznie zwiększa szanse Moskwy na sukces.

„Obie strony wciąż widzą zwycięstwo, co oznacza, że nikt nie będzie rozważał zawieszenia broni w najbliższym czasie. Ale czas niekoniecznie działa na korzyść Putina” – podkreślił były szef DIA.

Podobne wnioski pojawiają się również w analizach amerykańskiego think tanku Institute for the Study of War, którego eksperci od miesięcy wskazują na rosnące znaczenie ukraińskich uderzeń dalekiego zasięgu oraz coraz większe problemy Rosji z ochroną zaplecza logistycznego i przemysłowego.

Choć wojna pozostaje daleka od rozstrzygnięcia, opinie amerykańskich generałów pokazują, że w Waszyngtonie coraz częściej zwraca się uwagę nie tylko na rosyjskie możliwości, ale również na zdolność Ukrainy do prowadzenia skutecznych operacji ofensywnych. To właśnie rozwój nowoczesnych systemów bezzałogowych może stać się jednym z kluczowych czynników wpływających na dalszy przebieg konfliktu.