Aresztowanie dziennikarza śledczego Leszka Kraskowskiego wywołało kolejną falę komentarzy w mediach i środowisku publicystycznym. Jednym z najmocniejszych głosów okazał się tekst opublikowany przez Dorotę Kanię, która postawiła pytania nie tylko o zasadność zastosowanego aresztu, ale również o stan wolności słowa i standardów demokratycznego państwa prawa w Polsce.
Autorka przypomina, że Kraskowski od lat należał do najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy śledczych w kraju. Pracował m.in. dla „Życia Warszawy”, „Życia” i „Rzeczpospolitej”, publikując materiały dotyczące wielkich afer gospodarczych, działalności służb specjalnych, polityki oraz świata biznesu.
Kania zwraca uwagę, że Kraskowski był laureatem prestiżowych nagród dziennikarskich. Otrzymał Nagrodę Wolności Słowa za publikację „Operacja Kongo”, Nagrodę Watergate za śledztwo dotyczące komputeryzacji ZUS oraz Grand Press za materiał „Zabójcze lekarstwo”, opisujący nieprawidłowości związane z lekiem Corhydron.
W swoim artykule Kania podkreśla, że w ostatnich miesiącach dziennikarz zajmował się m.in. sprawą Polnordu, Romanem Giertychem oraz tematami związanymi z Najwyższą Izbą Kontroli. To właśnie ten kontekst sprawia, że zatrzymanie budzi dodatkowe pytania.
Autorka przypomniała również okoliczności publikacji zdjęcia Kraskowskiego z bronią, które po zatrzymaniu zaczęło pojawiać się w przestrzeni publicznej. W tej sprawie głos zabrał dziennikarz śledczy Cezary Gmyz.
„Zdjęcie pochodzi z pierwszej połowy lat 90., kiedy w »Życiu« zorganizowaliśmy prowokację dziennikarską w odpowiedzi na twierdzenia komendanta policji, że w Warszawie nie da się nielegalnie kupić broni. Leszek Kraskowski poszedł na Różyc i od ręki kupił karabin oraz amunicję. Następnie przekazał broń komendantowi policji podczas konferencji prasowej” – przypomniał Gmyz.
Znaczną część tekstu Kania poświęciła również sprawie Polnordu. Przypomniała, że w styczniu 2025 roku Prokuratura Regionalna w Lublinie umorzyła postępowanie wobec Romana Giertycha w części dotyczącej czterech zarzutów związanych z tą spółką. Decyzja ta spotkała się z krytyką części środowiska prawniczego i politycznego.
Autorka przytoczyła również wypowiedzi prokuratorów Michała Ostrowskiego i Jerzego Ziarkiewicza, którzy wcześniej prowadzili postępowanie. Ostrowski stwierdził podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. przeciwdziałania bezprawiu: „To jest osoba, która sobie zadrwiła z prawa”. Ziarkiewicz podkreślał natomiast, że celem wcześniejszych działań było doprowadzenie do przesłuchania podejrzanego i odebrania od niego wyjaśnień.
Po decyzji sądu o zastosowaniu tymczasowego aresztu wobec Kraskowskiego pojawiły się kolejne głosy krytyczne. Kania przywołuje m.in. stanowisko Wiktora Świetlika, który napisał, że „aresztowanie Leszka Kraskowskiego wygląda jak nadużycie władzy i przestępstwo sądowe”.
W tekście opublikowanym na swoim portalu Dorota Kania nie przesądza o winie ani niewinności dziennikarza, jednak wskazuje na szereg pytań dotyczących proporcjonalności zastosowanych środków i przejrzystości całego postępowania. Symboliczny tytuł publikacji – „Rosja już tu jest” – stanowi publicystyczną ocenę autorki i wyraża jej obawy dotyczące kierunku, w jakim mogą zmierzać standardy debaty publicznej oraz traktowania niewygodnych dziennikarzy.
