Oświadczenie majątkowe 28-letniego lekarza i radnego KO Dawida Kacprzyka rozpoczęło falę ujawniania patologii, do jakich miało dochodzić w Szpitalu Południowym w Warszawie. Młody lekarz bez specjalizacji został koordynatorem SOR w tej placówce i zarobił w ub. roku 1,6 mln zł, plasując się w grupie 1 proc. najlepiej zarabiających lekarzy w kraju. Później portal Zero.pl ujawnił istnienie w tym szpitalu „saloniku VIP”, gdzie poza kolejką obsługiwani mieli być działacze Koalicji Obywatelskiej. Wreszcie były ordynator chirurgii w tym szpitalu Emil Jędrzejewski opowiedział o patologiach, które miały doprowadzić nawet do śmierci pacjentów.
Czy Szpital Południowy jest wyjątkiem? Były radny KO (obecnie niezrzeszony) Paweł Lech stwierdził na antenie Polsat News, że od lat mają miejsce nieprawidłowości w Szpitali Grochowskim, a zawiadomienia w tej sprawie były kierowane do prokuratury.
- „Co najmniej od trzech lat alarmowano mnie, że w tym szpitalu dzieje się źle”
- powiedział.
Problemem jest m.in. zadłużenie placówki. Jeszcze w 2024 roku wynosiło ono 11 mln zł, a już rok później – 17 mln zł.
- „Zatrudnianie ludzi na słupa, podwójne etaty, mobbing (…). Konkurs, który został ogłoszony zgodnie z prawem, ale został tak sformułowany, żeby wyeliminować osoby, które mogłyby w tym konkursie wziąć udział. (…) Zostały zatrudnione w tym szpitalu osoby, które doprowadziły do upadku wcześniej innego szpitala warszawskiego, który w tej chwili stoi budynek pusty na Solcu”
- wymieniał radny.
Zaznaczył, że o tych patologiach wielokrotnie informował władze Warszawy.
- „Jeśli porównać te sprawy ze Szpitalem Południowym, są one dużo bardziej złe i szkodliwe”
- przekonuje Paweł Lech.
Poinformował też, że wedle jego wiedzy, w ostatnich dniach w szpitalu czynności prowadzili funkcjonariusze CBA.
