Przesłuchanie rozpoczęło się w poniedziałek rano. Tym razem Jędrzejewski pojawił się w prokuraturze wraz z pełnomocnikiem, radcą prawnym Tomaszem Jendrasiakiem. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba przekazał po południu, że czynność trwa nadal, odbywa się w dobrej atmosferze i jest nagrywana.
„Zgodnie z wolą pełnomocnika i świadka jest dążenie, by to przesłuchanie nie zostało przerwane i by nie wyznaczać nowego terminu. Przewidujemy, że przesłuchanie będzie trwało jeszcze kilka godzin. Jak na razie przesłuchanie jest bardzo produktywne” – powiedział prok. Skiba.
Sprawa nabrała rozgłosu po wystąpieniu Jędrzejewskiego w Kanale Zero. Były ordynator mówił tam o poważnych zaniedbaniach, które – według jego relacji – miały występować na SOR-ze Szpitala Południowego. Lekarz twierdził m.in., że procedury były wykonywane wadliwie, a konsekwencją błędów miały być ciężkie powikłania u pacjentów.
W jednej z najmocniejszych wypowiedzi Jędrzejewski stwierdził: „W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie”. W mediach mówił również, że na SOR-ze miało dochodzić do sytuacji, w których pacjenci byli pozostawiani bez właściwej opieki, a dokumentacja medyczna mogła nie odzwierciedlać rzeczywistego przebiegu zdarzeń.
Lekarz był już wcześniej wzywany do prokuratury, ale podczas poprzedniego przesłuchania poinformował, że nie chce składać zeznań bez udziału pełnomocnika. Wówczas wyznaczono kolejny termin czynności.
Wokół Szpitala Południowego toczą się obecnie dwa śledztwa. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Badane są m.in. zasady funkcjonowania SOR-u, klasyfikacja pacjentów w systemie triażu oraz organizacja pracy oddziału.
Osobny wątek dotyczy Dawida Kacprzyka, byłego koordynatora SOR-u i radnego Koalicji Obywatelskiej w warszawskim Ursusie. Media ujawniły, że jako lekarz w trakcie specjalizacji miał w ubiegłym roku zarobić w placówkach medycznych około 1,6 mln zł. Pojawiły się także doniesienia o przyjmowaniu niektórych osób poza kolejnością oraz o specjalnym traktowaniu polityków.
Sprawę badają nie tylko prokuratorzy. Kontrole prowadzą lub zapowiedziały m.in. Narodowy Fundusz Zdrowia, stołeczny ratusz, Państwowa Inspekcja Pracy oraz Ministerstwo Zdrowia. Naczelna Izba Lekarska również analizuje informacje dotyczące możliwych naruszeń zasad wykonywania zawodu.
Na obecnym etapie postępowania ustalenia Jędrzejewskiego mają status relacji świadka i wymagają weryfikacji procesowej. Prokuratura sprawdza, czy opisane przez niego sytuacje znajdują potwierdzenie w dokumentacji, zeznaniach personelu i innych dowodach.
