Duda nie pozostawił wątpliwości co do swojej interpretacji przepisów. „Prezydent jest związany uchwałą Sejmu. I to nie może być tak, że prezydent (…) przyjmie ślubowanie tylko od niektórych. No nie” – podkreślił w rozmowie publicznej. Jego zdaniem konstytucyjna norma jest jednoznaczna i nie daje głowie państwa swobody selektywnego działania. „Ta norma konstytucyjna jest jednak bardzo wyraźna (…) prezydent jest tą decyzją Sejmu związany” – zaznaczył.

Spór dotyczy sytuacji, w której Karol Nawrocki odebrał ślubowanie jedynie od części wybranych sędziów, pozostawiając pozostałych bez możliwości objęcia urzędu. Jednocześnie czworo z nich zdecydowało się na złożenie „ślubowania” w Sejmie, bez udziału prezydenta. Taki krok, według Andrzeja Dudy, nie wywołuje jednak skutków prawnych.

„Złożenie ślubowania wobec prezydenta jest elementem koniecznym” – podkreślił były prezydent. Dodał przy tym jednoznacznie: „Bez tego aktu osoby wybrane przez Sejm nie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego”. W ostrych słowach odniósł się również do alternatywnych form zaprzysiężenia. „To są kpiny – jakieś ślubowanie poza Pałacem Prezydenckim czy przesyłane w formie nagrania” – ocenił.

Jednocześnie Andrzej Duda zwrócił uwagę na pewną niejednoznaczność przepisów dotyczących terminu zaprzysiężenia. „Niezwłocznie to znaczy jednak, że jeżeli prezydent ma wątpliwości, to ma prawo oczekiwać ich wyjaśnienia” – wskazał, zaznaczając, że w tej materii mamy do czynienia z „pojęciami nieostrymi”.

W jego ocenie sytuacja może prowadzić do konsekwencji prawnych, choć – jak zauważył – ich realne zastosowanie pozostaje wątpliwe. „Teoretycznie prezydent może zostać pociągnięty do odpowiedzialności konstytucyjnej (…) ale wszyscy wiemy, jak to jest z odpowiedzialnością konstytucyjną u nas” – powiedział.