„Cały problem polega na tym, że Donald Trump i jego otoczenie uważają, że mogą »zjeść ciastko i mieć ciastko«” – komentuje Wolski, odnosząc się do pomysłów przenoszenia amerykańskich sił z krajów takich jak Niemcy czy Hiszpania do Polski. Jego zdaniem w tej układance to właśnie państwa wschodniej flanki NATO miałyby stać się „ekspozyturą USA na Europę”.
Analityk uważa, że potencjalna cena takiej „uprzywilejowanej” współpracy może być znacząca. „W zamian za »specjalne relacje« (…) państwa takie jak Polska mają być dawcą bezpieczeństwa oraz realizować interesy USA” – pisze. Dodaje przy tym, że oznaczałoby to nie tylko większe obciążenia militarne, ale również gospodarcze, w tym uprzywilejowaną pozycję amerykańskich firm i dominację zakupów uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych.
Według Wolskiego ma miejsce również brak spójności w proponowanej wizji bezpieczeństwa. „Nie było mowy o zmniejszaniu roli NATO lub budowaniu innej formy sojuszu na rzecz… wiszenia na aktualnym humorze Donalda Trumpa” – zauważa, odnosząc się do zapisów amerykańskiej strategii bezpieczeństwa. Jego zdaniem tworzenie nieformalnych układów zamiast trwałych struktur sojuszniczych może prowadzić do destabilizacji całego systemu bezpieczeństwa w Europie.
Szczególnie krytycznie ocenia pomysł „ukarania” części państw NATO poprzez ograniczenie obecności wojsk USA. „Cieszenie się z osłabiania takich krajów jak Hiszpania, Niemcy czy Włochy (…) to cieszenie się, że sąsiadowi ładnie się dach pali – bez refleksji, że ten pożar błyskawicznie może dotrzeć do nas” – uważa.
Analityk podkreśla także praktyczne ograniczenia takich planów. „Przeniesienie takich baz jak Rota to mrzonka, a takich jak Ramstein to wyzwanie na dekady” – pisze, wskazując, że realokacja infrastruktury wojskowej tej skali nie jest możliwa w krótkim czasie i wykracza poza jedną kadencję polityczną.
Istotnym wątkiem jego analizy są również koszty. Wolski przypomina, że Polska już teraz w dużej mierze finansuje obecność amerykańskich sił na swoim terytorium. „Przeniesienie sił do Polski w momencie, w którym to my płacimy 100 proc. za obecność sił USA (…) zajedzie nas finansowo” – ocenia.
W konkluzji jego stanowisko jest jednoznaczne i wybrzmiewa szczególnie mocno: „Generalnie z osłabiania NATO cieszyć się mogą tylko Rosjanie”.
