Jak poinformował Aurimas Guščius z Narodowego Centrum Zarządzania Antykryzysowego, operacja jest już zaawansowana. „Znad białoruskiej granicy już przewieziono ponad 60 proc. zapasów” – przekazał urzędnik, dodając, że całość przedsięwzięcia ma zakończyć się w przyszłym roku, po ukończeniu dwóch nowych, bezpiecznych obiektów w północnej i środkowej części Litwy.

Decyzja władz nie jest przypadkowa. Od dłuższego czasu reżim Alaksandra Łukaszenki kieruje wobec państw regionu ostrą retorykę, a napięcia na granicy z Unią Europejską utrzymują się od lat. „Od dawna grożą sąsiednim krajom – między innymi Litwie” – przypominają źródła, wskazując również na tzw. działania hybrydowe, takie jak wykorzystywanie nielegalnej migracji czy incydenty z użyciem balonów przemytniczych, które mogą zagrażać ruchowi lotniczemu.

Równolegle z relokacją magazynów Litwa intensywnie inwestuje w przygotowanie społeczeństwa na sytuacje kryzysowe. Tylko w pierwszym kwartale tego roku „ponad 11 000 osób wzięło udział w szkoleniach z zakresu oporu obywatelskiego”, a w całym kraju zorganizowano „blisko 400 takich spotkań”.

Programy szkoleniowe mają charakter kompleksowy. Jak podaje litewski nadawca publiczny LRT, podczas kilkugodzinnych zajęć uczestnicy zdobywają wiedzę nie tylko o zagrożeniach hybrydowych, ale także o praktycznym funkcjonowaniu w warunkach kryzysu. „Szkolenia obejmują kwestie prawne, podstawy pierwszej pomocy, odporność psychiczną oraz przygotowanie tzw. torby ewakuacyjnej” – informują organizatorzy.

W działania zaangażowane są nie tylko instytucje państwowe, ale także samorządy i sektor prywatny. To pokazuje, że Litwa traktuje bezpieczeństwo jako wspólne zadanie całego społeczeństwa. W kraju liczącym niespełna trzy miliony mieszkańców skala mobilizacji jest znacząca.