Po spotkaniu ukraińska delegacja opuściła siedzibę polskiego MSZ bez rozmowy z dziennikarzami. Sybiha nie odpowiadał na pytania i od razu skierował się do samochodu. Radosław Sikorski również nie chciał ujawniać szczegółów rozmowy. „Dyplomacja woli ciszę” – powiedział szef MSZ.

Z komunikatu polskiego resortu wynika, że rozmowa dotyczyła „konstruktywnego dialogu”, deeskalacji emocji, współpracy wojskowej i rozwoju relacji gospodarczych. Ministrowie mieli podkreślić, że kluczem do poprawy stosunków jest „dialog historyczny oparty na prawdzie i wzajemnym szacunku dla przeszłości”.

Sybiha poinformował po spotkaniu, że zaproponował Polsce „pakiet antykryzysowych kroków”, w tym spotkanie historyków zajmujących się II wojną światową oraz udział przywódców religijnych w dialogu.

Co warto podkreślić, nie zapowiedział wycofania się Kijowa z decyzji o nazwaniu jednostki wojskowej imieniem UPA. „Szanujemy historię innych i oczekujemy takiego samego podejścia do naszej własnej historii i niepodległości ze strony naszych partnerów” – oświadczył.

Kilka dni wcześniej Zełenski mówił znacznie ostrzej. „Nikt i nigdy nie będzie nakazywał nam, jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować” – stwierdził podczas obchodów Dnia Konstytucji Ukrainy. Wtedy też poinformował o projekcie ustawy tworzącej ukraiński Panteon Narodowy.

Teraz ton Kijowa jest bardziej pojednawczy. Zełenski, pytany w Dublinie o kryzys z Polską, podkreślał, że oba państwa są sąsiadami i muszą myśleć o bezpieczeństwie wobec wspólnego agresora. „Jeśli są pytania, znajdą się na nie odpowiedzi. Ukraina jest na to gotowa. Jesteśmy silnymi sąsiadami i dobrymi przyjaciółmi” – próbował przekonywać.