Bogucki podkreślił, że państwo polskie musi jasno nazwać sprawców zbrodni na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. „To, co wydarzyło się na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, trzeba nazwać po imieniu. Nie uciekać od prawdy, nie chować się przed prawdą. To było ludobójstwo” – mówił szef Kancelarii Prezydenta RP.
Minister wskazał też, że chodzi o zbrodnie dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. Jak podkreślił, trzeba „nazwać tych, którzy to robili, którzy dopuszczali się tych zbrodni, a więc szowinistów, nacjonalistów ukraińskich z OUN, UPA, bo to wybrzmiewa, ale także innych organizacji kolaborujących z III Rzeszą”.
Po wystąpieniu Boguckiego na sali doszło do awantury. Posłowie PiS zarzucali Karnowskiemu lekceważenie debaty o Wołyniu i domagali się reakcji wicemarszałek Moniki Wielichowskiej. Według relacji mediów poseł KO miał w wywiadzie określić projekt przepisów jako „bzdury”. „Oślepiają nas nawet lampami. Czy to jest studio telewizyjne, czy to jest Sejm RP?” – pytał prof. Piotr Gliński.
Najostrzej zareagował prof. Przemysław Czarnek. „Upominanie się o Polaków to bzdura?! Panie ministrze, to jest wstyd i skandal” – mówił z sali. Chwilę później, przedstawiając stanowisko klubu PiS, stwierdził: „Jeżeli pan Jacek Karnowski mówi, że to jest bzdura, powiedział to w TVP, jeżeli ta strona sceny politycznej mówi, że można dzisiaj tolerować nazizm ukraiński, to toleruje także nazizm niemiecki! Wstyd! Wstyd i hańba”.
Czarnek podkreślił, że projekt nie dotyczy wyłącznie przeszłości, ale także bezpieczeństwa przyszłych pokoleń. „My, Polacy odpowiedzialni za teraźniejszość i przyszłość Polski, nie możemy tolerować powstawania dzisiaj na Ukrainie ponownie ideologii nazistowskiej, bo jest to absolutnie śmiertelne niebezpieczeństwo dla nas teraz i dla przyszłych pokoleń” – powiedział.
Projekt ma rozszerzyć przepisy dotyczące ścigania negowania zbrodni oraz propagowania totalitarnych ideologii o gloryfikację OUN-B, UPA i innych ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą. Debata odbywa się w czasie ostrego sporu polsko-ukraińskiego po decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”.
Do tego jeszcze poseł KO zrobił sobie prywatny folwark z sali sejmowej podczas obrad. Jakby nie mógł udzielić wywiadu w innej części polskiego parlamentu i w innym czasie. Brak dobrego tonu, wyczucia i podstawowej kultury politycznej to już chyba „standard” w obozie politycznym Donalda Tuska.
