Były wicenaczelny „Gazety Wyborczej” gościł w programie Doroty Wysockiej-Schnepf, która w duchu usprawiedliwiania zbrodni UPA zaczęła opowiadać o symetrii pomiędzy Rzezią Wołyńską a zbrodniami, których mieli dopuszczać się Polacy.

- „Te wszystkie złe rzeczy, które my uczyniliśmy, nie potrafimy się z nimi rozliczyć. Ten Sachryń, o którym wspomniałeś. Ja zajrzałam na strony Instytutu Pamięci Narodowej i tam jest bardzo krótka notatka na ten temat pod tytułem Informacja na temat uderzenia oddziałów Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich na na Sachryń. Tak to się nazywa”

- mówiła.

Jej gość chętnie podjął ten wątek.

- „Jak nas mordują, to są rzezie, nabijanie na widły i tak dalej. W drugą stronę wyglądało to dokładnie tak samo”

- stwierdził Jarosław Kurski.

Dalej przekonywał, że polityka historyczna „to jest wybielanie własnego narodu, obciążanie odpowiedzialnością wszystkich innych tylko nie siebie i chwalba, wyolbrzymianie własnych bohaterskich czynów, a przemilczanie tych wstydliwych”.