„Trzeba to raz na zawsze powiedzieć: Ukraińcy, nie bredźcie” — mówił Jakubiak. „Byliście częścią Rzeczypospolitej. Byliście krajem u końca Rzeczypospolitej” — dodawał, uderzając w narrację, według której dawne ziemie Rzeczypospolitej miałyby być przedstawiane wyłącznie jako obszar obcej okupacji. Poseł mówił też wprost o zbrodniach nacjonalistów ukraińskich: „Mordowaliście Polaków, Żydów, Czechów i Węgrów, bo chcieliście miejsce dla siebie zrobić”.
Jakubiak nazwał te działania po imieniu: „To było ludobójstwo. Nie ma innej definicji”. Podkreślił, że Polska ma pełne prawo upominać się o pamięć i szacunek dla ofiar, zwłaszcza z uwagi na kolejne bezczelne gesty Kijowa w obronie symboliki OUN-UPA. „Jeżeli dziś za pomocą tejże ustawy prezydent upomina się o pamięć i o szacunek dla Polski, to trzeba tylko bić brawo, a nie pyskować po kątach. Polska ma prawo bronić własnych zamordowanych obywateli” — podkreślił.
Nie jest to jedyna mocna wypowiedź Jakubiaka w tej sprawie. W rozmowie z „Super Expressem” poseł stwierdził, że Wołodymyr Zełenski „już któryś raz z rzędu lekceważy Polskę”. Z kolei w rozmowie z Tysol.pl wzywał polskich polityków odznaczonych przez Ukrainę do zwrotu odznaczeń „na znak solidarności z setkami tysięcy zamordowanych Polaków”. To pokazuje, że nie jest to jedynie spór o przeszłość, ale test elementarnej lojalności wobec ofiar i państwa polskiego.
Historyczne tło tej oceny jest jednoznaczne. IPN wskazuje, że masowa eksterminacja Polaków w latach 1943–1945 była dziełem OUN-B i jej zbrojnego ramienia — UPA — i objęła nie tylko Wołyń, lecz także Galicję Wschodnią, część Lubelszczyzny oraz Polesia. Instytut przypomina, że w kulminacyjnym momencie, 11 lipca 1943 r., ukraińscy nacjonaliści zaatakowali dziesiątki polskich miejscowości, mordując cywilów, także w kościołach.
Zbrodnicza działalność OUN-UPA nie ograniczała się do Polaków. Źródła historyczne wskazują również na udział ukraińskich nacjonalistów w przemocy wobec Żydów podczas niemieckiej okupacji oraz na antysemickie elementy ideologii OUN. Yad Vashem odnotowuje badania opisujące udział OUN i UPA w zagładzie ludności żydowskiej na Ukrainie w latach 1941–1944, a materiały edukacyjne USHMM przypominają, że w Holokauście na terenie Ukrainy zginęło co najmniej 1,5 mln Żydów.
Nie można też przemilczeć ideologicznego źródła tej przemocy. OUN-B ogłosiła w 1941 r. akt państwowy w logice „ścisłej współpracy” z III Rzeszą, licząc na niemieckie wsparcie dla własnego projektu politycznego. Historycy wskazują, że w tekstach ukraińskich nacjonalistów z lat 30. i 40. widoczne były inspiracje faszyzmem, narodowym socjalizmem i antysemityzmem. To była wizja państwa budowanego przez czystkę, wykluczenie i przemoc — na wzór totalitarnych projektów epoki Hitlera, w których miejsce człowieka wyznaczało pochodzenie, a nie godność.
Najbardziej gorzkie w słowach Jakubiaka jest jednak nie oskarżenie, lecz pytanie o elementarną sprawiedliwość. „Do dziś niepochowanych. W Buczy 57 obywateli zamordowano — wrzask na cały świat. Ukraińców mordują i trzeba ich po ludzku pochować. A nasze setki tysięcy Polaków to co?” — pytał poseł. I kończył: „Ciągle gra pozorów. Ciągle udawanie, że się nic nie stało. Stało się!”.
To właśnie w tym punkcie spór o pamięć staje się sprawą teraźniejszości. Polska może wspierać Ukrainę wobec rosyjskiej agresji, ale nie może płacić za to milczeniem o własnych ofiarach. Naród, który nie upomina się o swoich pomordowanych, sam rezygnuje z części własnej godności. A państwo, które pozwala, by ludobójcy byli przedstawiani jako bohaterowie, nie buduje pojednania — buduje nowy mur między narodami.
Zenon Witkowski
