Tragedię, jaka rozegrała się przy ul. Niepodległości, policja odkryła po godz. 15.
- „Na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że jest członkiem rodziny, próbuje dostać się do jednego z mieszkań w Skawinie i nie może się do niego dostać, mimo że cały czas słyszy dzwoniące telefony”
- poinformowała Polsat News podkom. Iwona Szelichowicz z małopolskiej policji.
Na miejsce skierowano funkcjonariuszy policji i strażaków. Po wejściu do mieszkania funkcjonariusze ujawnili cztery ciała.
Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że doszło do rozszerzonego samobójstwa. Młody mężczyzna najpierw miał targnąć się na życie swoje rodziny, a później na własne.
Mieszkanie, w którym doszło do tragedii, rodzina miała wynajmować od około dwóch lat. W tym czasie policja nie podejmowała tam interwencji.
Reporterka Polsat News rozmawiała ze wstrząśniętymi mieszkańcami niewielkiej miejscowości.
- „Jestem w szoku. Nie do uwierzenia, że coś takiego się mogło stać”
- mówi jedna z rozmówczyń dziennikarki.
Inny mieszkaniec podkreślał, że nie było żadnych sygnałów, by w mieszkaniu działo się coś złego.
- „To jest tragedia, naprawdę ciężko coś powiedzieć. To zawsze był spokojny blok, a przynajmniej nigdy nie słyszałem, żeby coś tam się działo”
- stwierdził.
