W rzeczywistości nie można powiedzieć, że na froncie stanem na teraz widać wyraźnie i jednoznacznie zmianę na korzyść Ukrainy. Sytuacja jest dość skomplikowana, ponieważ są odcinki frontu, gdzie małe, taktyczne operacje ofensywne prowadzi strona ukraińska, i jednocześnie Rosjanie uparcie kontynuują swoją ofensywę w Konstantynówce i powoli torują sobie drogę do pasa umocnionych miast aglomeracji słowiańsko-kramatorskiej. W obecnym tempie opanowanie tego pasa zająć może Rosjanom nawet nie miesiące, tylko lata. Tym niemniej lokalne sukcesy sił rosyjskich są faktem. Szczególnie to widać wewnątrz Konstantynówki... Rosjanie powoli konsolidują swoje pozycje w mieście w ten sposób, że za chwilę ich pełna kontrola nad południowo-wschodnią częścią miasta stanie się faktem.

Ukraina w tym samym czasie prowadzi szeroko zakrojoną kampanię niszczenia rosyjskiego zaplecza logistycznego, głównie na południu Ukrainy, wzdłuż wybrzeża Morza Azowskiego i wokół Krymu. Półwysep Krymski stanem na teraz znajduje się praktycznie w blokadzie ukraińskiej. Osłabienie rosyjskiej logistyki na południu wpływa oczywiście na zdolność rosyjskich jednostek na tym kierunku do prowadzenia swojej ofensywy. Warto jednak zauważyć, że głównym hubem logistycznym w regionie dla Rosjan jest m. Donieck – ogromne, niegdyś milionowe miasto, pełne stref przemysłowych, magazynów i możliwości zakwaterowania dużej liczby wojsk rosyjskich w rozproszeniu. Rosjanom tym lepiej idą ich działania ofensywne w chwili obecnej, im bliżej jest ich wojskom do tego właśnie hubu. Na południu, gdzie rosyjska logistyka znajduje się pod stałą ukraińską presją, działania ofensywne strony rosyjskiej praktycznie zamarły. Natomiast pod Konstantynówką, która jest o wiele bliżej Doniecka i też innego dużego miasta Donbasu znajdującego się pod okupacją od 2014 roku, czyli Horliwki, tam Rosjanom idzie o wiele lepiej. O wiele łatwiej jest im skoncentrować tam swoje siły i zabezpieczyć nacierające jednostki.

Na poziomie taktycznym więc sytuacja na linii frontu wciąż pozostaje dla strony ukraińskiej trudna. Wciąż nie udało się zatrzymać rosyjskiego wojska na całej długości linii frontu. Sukcesy Ukrainy głównie widać na poziomie strategicznym, gdzie Ukraina zdolna jest produkować coraz większą ilość środków uderzeniowych dalekiego zasięgu i niszczyć ważne dla Rosji obiekty przemysłu zbrojeniowego i naftowego. Ukraińcy pod tym względem albo zbliżyli się do rosyjskich zdolności, albo w niektórych aspektach nawet je wyprzedzili. Jednocześnie ogromna przestrzeń rosyjskiego państwa w tym wypadku staje się jego słabością, dlatego że skoncentrowana w dużych ośrodkach przemysłowych rosyjska produkcja pocisków, elektroniki, radarów i innego sprzętu jest o wiele bardziej podatna na zniszczenie niż rozproszona ukraińska produkcja, znajdująca się pod stałą presją rosyjskich ataków rakietowych.

Warto jednak dodać, że Ukraińcy mogą czuć swoją siłę i wagę z innego powodu. To nawet nie jest bezpośrednio związane z ich sytuacją w tej wojnie. Każda wojna tej skali pomiędzy państwami o dużym potencjale naukowym i przemysłowym zdolna jest gwałtownie przyspieszyć rozwój technologii militarnych. Ta wojna jednak zmienia je w tempie rekordowym i w stopniu, który można określić jako prawdziwą rewolucję. Robotyka i sztuczna inteligencja właśnie na skalę masową wkraczają na pole bitwy, dając stronom takie zdolności, których jeszcze wczoraj nie mogły one posiadać. Ukraina jest w stanie blokować Półwysep Krymski, nie mając ani konwencjonalnej floty dla kontroli nad Morzem Czarnym, ani lotnictwa dla dominacji w powietrzu. Coś takiego przed rokiem 2022 byłoby po prostu niemożliwe do zrealizowania. To wywraca do góry nogami te zasady prowadzenia wojen, które znamy od dekad. Państwa, które będą w stanie oswoić się z tymi zmianami, dostaną ogromną przewagę nad przeciwnikiem, który na te zmiany się nie załapie.

Ukraińcy, rozumiejąc to, próbują wykorzystać to jako swój główny atut w negocjacjach z innymi graczami. Są przekonani, że w tej chwili państwa trzecie będą w stanie zreformować swoje siły zbrojne tylko we współpracy albo z armią Federacji Rosyjskiej, która ma podobne doświadczenie, albo z armią Ukrainy. Inna droga nie istnieje. Ukraiński MON systematycznie buduje infrastrukturę cyfrową, która ma pozwolić na przekazanie danych z ukraińskiego pola walki wybranym partnerom. W ten sposób współpraca z partnerami dla Ukrainy zmienia się z trybu jednostronnego wspierania SZU przez państwa zachodnie do trybu wymiany zachodnich zasobów na doświadczenie i dane ukraińskie.

Więc prawdą jest, że Ukraina na ogół uważa, iż jest niezbędnym dla Zachodu elementem jakiegokolwiek systemu bezpieczeństwa, ale nie wynika to wprost z sukcesów na froncie, bo one są sporne. Natomiast wynika to ze zmian na polu walki, które Ukraińcy wprowadzają i które mocno zmieniają charakter wojny, co – jak sądzą – będzie ich atutem w przyszłym, niestabilnym i pełnym konfliktów świecie multipolarnym.

Czy Ukraina się myli i czy gra ponad swoje realne możliwości... czas pokaże.