Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargi kasacyjne Kancelarii Premiera od wyroków Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, uchylających cofnięcie poświadczenia bezpieczeństwa dla szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego prof. Sławomira Cenckiewicza. Tymczasem rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński uparcie trwa przy twierdzeniu, że… prof. Cenckiewicz został pozbawiony dostępu do informacji niejawnych.

- „Wydane 15 kwietnia br. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego, oddalające skargi kasacyjne ostatecznie zamykają etap sądowo-administracyjny sprawy dotyczącej cofnięcia Sławomirowi Cenckiewiczowi poświadczeń bezpieczeństwa dostępu do informacji niejawnych. Nie oznacza to jednak, że Sławomir Cenckiewicz automatycznie odzyskał dostęp do informacji niejawnych”

- napisał na X.com

- „Wprost przeciwnie. Kontrolne postępowanie sprawdzające musi być prowadzone zgodnie ze wskazówkami sądów. W okresie od wydania wyroków Naczelnego Sądu Administracyjnego do dnia zakończenia kontrolnego postępowania sprawdzającego Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego nie posiada dostępu do informacji niejawnych i nie ma prawa posługiwać się wydanymi mu poświadczeniami bezpieczeństwa. Powodem takiej sytuacji jest nierozstrzygnięta kwestia dawania przez Sławomir Cenckiewicz rękojmi zachowania tajemnicy, co jest koniecznym warunkiem dostępu do informacji niejawnych”

- dodał.

Do argumentacji rzecznika ministra Siemoniaka odniósł się na antenie TV Republika płk Mariusz Kozłowski.

- „Droga prawna wygląda w Polsce inaczej. Postępowanie kontrolne kończy się albo umorzeniem, albo cofnięciem poświadczenia bezpieczeństwa. Tak było w przypadku prof. Cenckiewicza. Poświadczenie bezpieczeństwa i droga odwoławcza, którą przewiduje polskie prawo, mówi o tym, że osoba, której cofnięto poświadczenie bezpieczeństwa może odwołać się do wyższej instancji – pana premiera. Jeśli pan premier podtrzyma decyzję szefa SKW, to wtedy taka osoba korzysta ze ścieżki sądowej”

- wyjaśnił.

- „Pan minister Cenckiewicz wykorzystał dwie instancje – instancję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, która przyznała mu rację mówiąc, że postępowanie kontrolne na skutek którego zabrano mu poświadczenie, było wszczęte niezgodnie z prawem. Tak orzekł WSA. Jednakże, ze względu na to, że wówczas podniosły się krzyki, że pan Cenckiewicz nie ma poświadczenia, choć w świetle prawa dalej je miał, pan Cenckiewicz spokojnie czekał do wyroku NSA. Ten wyrok jest ostateczny, nie ma tutaj dyskusji”

- dodał.

Podkreślił, że „nie jest w stanie wejść w głowę” Jacka Dobrzyńskiego.

- „Minister Cenckiewicz od wyroku WSA posiadał poświadczenie bezpieczeństwa. Na szczęście dzisiaj możemy powiedzieć, że Stróżyk przegrał z kretesem”

- stwierdził.