Sam zainteresowany nie pozostawił wątpliwości co do znaczenia wyroku. „Zwycięstwo przed Naczelnym Sądem Administracyjnym jest ostatecznym i prawomocnym potwierdzeniem faktu, że nigdy nie utraciłem dostępu do informacji niejawnych” – podkreślił w opublikowanym oświadczeniu.

Cenckiewicz poszedł jednak znacznie dalej, nadając sprawie wymiar nie tylko prawny, ale i polityczny. Jego zdaniem decyzja o odebraniu mu certyfikatów bezpieczeństwa w 2024 roku była „rażącym naruszeniem prawa”, a za jej kulisami stały konkretne osoby oraz instytucje państwowe.

„Przez system zorganizowanych przecieków medialnych, manipulacji i publicznej stygmatyzacji próbowano mnie zniszczyć i wykluczyć z życia publicznego” – napisał. W jego ocenie działania te miały charakter zorganizowany i obejmowały szerokie spektrum aparatu państwowego. „Ten bezprecedensowy ponad dwuletni system państwowej nienawiści i walki musi zostać wyjawiony, opisany i rozliczony” – zaznaczył.

W ostrych słowach odniósł się także do pojawiających się w przestrzeni publicznej sugestii o rzekomo trwających postępowaniach ograniczających jego dostęp do informacji niejawnych. „Obecne próby zaklinania jednoznacznej rzeczywistości prawnej (…) są jedynie groteskową formą tej samej wojny psychologicznej prowadzonej przeciwko mnie” – ocenił.

W jego wystąpieniu nie zabrakło również podziękowań. Cenckiewicz wskazał m.in. na wsparcie ze strony prezydenta Karola Nawrockiego, podkreślając, że głowa państwa: „od samego początku tej walki był ze mną”. Wspomniał także o współpracownikach, prawnikach oraz osobach ze środowisk naukowych i służb, które – jak zaznaczył – wspierały go w trakcie całego sporu.

Kulminacyjnym momentem oświadczenia był jednak apel o konsekwencje personalne. Cenckiewicz wprost zażądał dymisji szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Jarosława Stróżyka.

„To Stróżyk – jako szef SKW – dopuścił się tego bezprawia, uwikłał służbę kontrwywiadowczą w walkę polityczną, zdewastował instytucję ochrony informacji niejawnych” – napisał. W jego ocenie działania te miały poważne konsekwencje nie tylko dla jego osoby, ale także dla funkcjonowania Biura Bezpieczeństwa Narodowego i – szerzej – całego systemu bezpieczeństwa państwa.

Nie zabrakło również wezwania skierowanego do Władysława Kosiniaka-Kamysza, od którego on oczekuje natychmiastowych decyzji personalnych. „Dla dobra bezpieczeństwa Polski (…) Jarosław Stróżyk nie może dłużej kierować SKW!” – podkreślił.