„Tego zdjęcia mieliście Państwo nie zobaczyć. Pochodzi z usuniętego profilu Kamili L.. Jeszcze raz warto powtórzyć pytania: czy w 2023 r. Donald Tusk dowiedział się o aferze pedofilsko-zoofilskiej w Kłodzku? Czy wiedza o skandalu w partii została zatajona?” – napisał na serwisie X dziennikarz Janusz Życzkowski, który jako pierwszy nagłośnił sprawę.

Publikacja zdjęcia natychmiast wywołała falę reakcji politycznych. Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Maciej Wąsik skomentował: „Ojojoj… Odnoszę wrażenie, że uśmiechy z tego zdjęcia dotrą w najbliższym czasie do wszystkich Polaków. Jak to się stało, pani Marszałek Monika Wielichowska, że pani do tej sytuacji dopuściła?”.

Jeszcze ostrzej wypowiedział się poseł PiS Sebastian Kaleta, który wskazał na możliwe kulisy powstania fotografii: „Kamila L. nie mogła sobie ot tak zrobić fotki z Tuskiem. To zdjęcie z południowej części Placu Bankowego. Wygląda na backstage sceny z wiecu Tuska z 2019 roku, na którym brylowała Monika Wielichowska. Czy to ona umożliwiła Kamili L. zrobienie fotki z Tuskiem?”.

Kaleta powiązał sprawę z sytuacją w Sejmie, zarzucając blokowanie debaty publicznej: „Teraz rozumiem, dlaczego taka cenzura panuje w Sejmie. Straż Marszałkowska biegająca za Wielichowską czy wyłączanie mikrofonu posłom, którzy pytają o tę sprawę. Chcą ją zamieść pod dywan. Nie uda im się. Brak odpowiedzi rodzi nowe wątpliwości. Dlatego prędzej czy później będą musieli na pytania odpowiedzieć”.

Sprawa wywołuje coraz większe emocje, a pytania o ewentualną wiedzę polityków na temat działalności Kamili L. oraz jej relacje ze środowiskiem politycznym pozostają bez jednoznacznej odpowiedzi. W przestrzeni publicznej rośnie presja na wyjaśnienie okoliczności powstania zdjęcia i jego znaczenia w kontekście całej afery.