Do zdarzenia doszło 21 marca w pobliżu siedziby parlamentu, gdzie znajdowały się rodziny z dziećmi oraz młodzież uczestnicząca w manifestacji. Rzucony koktajl Mołotowa rozbił się, jednak – jak podkreślają służby – „nie doszło do zapłonu substancji łatwopalnej”, co zapobiegło tragedii.
Śledczy wskazują, że działania sprawcy nie były przypadkowe. „Nie mamy do czynienia z osobą działającą w amoku, lecz z kimś, kto działał świadomie i z premedytacją” – wynika z ustaleń dochodzenia. W trakcie przeszukania mieszkania zatrzymanego funkcjonariusze znaleźli materiały mogące służyć do przygotowania ładunków wybuchowych, co rodzi pytania, czy planował on bardziej rozległy atak.
Marsze pro-life odbywały się w tym czasie w wielu portugalskich miastach i zgromadziły dziesiątki tysięcy uczestników. Największa manifestacja w Lizbonie była wyrazem sprzeciwu wobec obowiązujących przepisów dopuszczających aborcję do 10. tygodnia ciąży oraz prób legalizacji eutanazji. Uczestnicy podkreślali znaczenie ochrony życia „od poczęcia do naturalnej śmierci”, a wydarzenie miało – jak zaznaczali organizatorzy – charakter pokojowy i rodzinny.
